waszyngton

    Share

    waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 12:44 am

    byli w białym domu! oczywiście dla franklina to nie było takie ekscytujące. w końcu tu mieszkali jego rodzice. których ginny właśnie poznawała! już mieli okazję uciąć krótką pogawędkę, a teraz czekajac na obiad franklin oprowadzał ją po białym domu. po tych zakątkach, które są zamknięte dla zwiedzających turystów.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 12:45 am

    była szalenie zestresowana. dla franklina to był obiad z rodzicami. dla niej - spotkanie z prezydentem i pierwszą damą. uff! stawka była wysoka! (w końcu chodziło o serce franklina!)
    - nie chcę tam wracać... co za katastrofa... - jęczała, przesuwając dłonią po ścianach białego domu. białego domu!

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 12:48 am

    widział, że jest zestresowana, ale uważał, że niepotrzebnie. no, pewnie jemu było łatwiej mówić, bo 1) to byli jego rodzice i wcale się nimi nie jarał, 2) brał tyle antydepresantów, że nie był w stanie odczuwać emocji.
    - dlaczego? przecież ledwo zdążyłaś wymienić z nimi dwa słowa. - zauważył.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 12:49 am

    - no właśnie! wystarczyły dwa słowa i już mnie nie znoszą! - trochę wyrozumiałości. naprawdę się stresowała. - o. mój. borze. prezydent stanów zjednoczonych mnie nie znosi. - aż zbladła.

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 12:53 am

    zatrzymał się i przytulił ją. wyraźnie bardzo tego potrzebowała.
    - kochana... odniosłem zupełnie inne wrażenie. - wymruczał jej we włosy i ubuział w czubek głowy. - nie myśl o nim jako o prezydencie. to tylko mój tata. który nosi paskudne świąteczne swetry i siorbie jedząc płatki z mlekiem. - nic imponującego, taki pan tata prezydent, serio.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 12:56 am

    uśmiechnęła się delikatnie, bo dotyk i słowa franklina rzeczywiście działały na nią kojąco.
    - myślisz, że to ułatwia sprawę? nie dość, że jest prezydentem, to w dodatku jest twoim tatą. twoim tatą. któremu tak bardzo, bardzo chciałabym zaimponować, ale zupełnie nie wiem jak. - rozłożyła rączki i spojrzała na niego bezradnie. nieważne co franklin mówił. państwo purcell i tak byli dla niej strasznie onieśmielający!

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 1:00 am

    - o, to akurat proste! po prostu bądź sobą. uroczą i kreatywną, w której się zakochałem. oni też to dostrzegą i cię pokochają. mają dobre zamiary, serio. - chociaż akurat tego nie mógł być pewien, bo pewnie dziewczyna/żona syna prezydenta powinna spełniać pewne konkretne oczekiwania. no ale jak można nie pokochać ginny, no jak?! on dla niej czuł wszystkie uczucia i nawet antydepresanty nie mogły tego stłamsić (no, chyba, że w łóżku, ekhem). tak naprawdę to on też troszku się stresował, bo pierwszy raz w życiu przedstawiał rodzicom swoją dziewczynę i to było ważne.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 1:06 am

    patrzyła na niego chwilę i naprawdę chciała mu wierzyć. no ale tu mówimy o rodzicach tego jedynego synka! którzy w dodatku, tak się przypadkiem składało, byli prezydentem usa i pierwszą damą. i miała tak po prostu założyć, że ją pokochają? co to, to nie. nigdy w życiu.
    - a co, jeśli będą chcieli poruszyć jakieś ważne, światowe tematy? o rany, ja się na niczym takim nie znam. próbowałam poczytać wiadomości i się przygotować, ale to wszystko jest takie... negatywne. wolę nie myśleć o prawdziwym świecie i poświęcić się rysowaniu na przykład. - wylewała się. - o rany. nie mogę przecież powiedzieć prezydentowi usa, że nie interesuje mnie to, co dzieje się na świecie albo nawet w naszym kraju! - przygryzła wargę. była totalną ignorantą! zupełnie nieprzyziemną! zawsze z głową w chmurach!

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 1:10 am

    roześmiał się. wiedział już wcześniej o tym, że ginny nie interesuje polityka i, no, świat rzeczywisty. dobrze, że w ogóle wiedziała, że purcell jest prezydentem. dla niego było to przyjemną odmianą, że wcale nie dopytywała się jak wygląda biały dom i czy zna wszystkich synów prezydentów innych państw. a jednak tu wylądowała. właśnie w białym domu.
    - jestem pewien, że musi rozmawiać wystarczająco o polityce i aktualnych sprawach na wszystkich swoich obiadach przez cały tydzień. w niedzielę chętnie porozmawia o twojej sztuce, paryżu i ulubionych deserach. - stwierdził. w razie czego będzie kierował rozmowę na bezpieczne tematy. obiecał to jej już te parę razy wcześniej, gdy to omawiali.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 1:12 am

    - ale czy na pewno będę miała coś do powiedzenia? widziałeś mnie przed chwilą. wcięło mnie. odpowiadałam półsłówkami, nie pociągnęłam rozmowy... nie umiem pociągnąć rozmowy. - skrzywiła się. - gdyby na moim miejscu była gwendolyn, już zdobyłaby serca wszystkich w tym pokoju. byłaby cały czas w centrum uwagi! wiedziałaby dokładnie co powiedzieć i jak się zachować. gwendolyn zawsze wszystkich zabawia przy stole. nie wiem jak ona to robi. ale nauczyłam się, że ja nic nie muszę mówić, bo ona zawsze uratuje sytuację. nauczyłam się, że nikt nie wymaga ode mnie, żebym się odzywała i zaznaczała swoją obecność. a teraz... oni będą wymagać ode mnie, żebym się odezwała. - patrzyła na niego przestraszona.

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 1:17 am

    - och, ginny - pocałował ją. żeby się uspokoiła, żeby przestała gadać, żeby uwierzyła w siebie. - niepotrzebnie się stresujesz. wiesz dlaczego? bo nie bierzesz pod uwagę tego, że oni też cholernie będą chcieli ci zaimponować. - zaśmiał się pod nosem. - teraz widzisz ich jako prezydenta i pierwszą damę, a oni będą chcieli ci pokazać się od strony "fajni rodzice franklina". myślisz, że ojciec będzie ci pokazywał swoje odznaczenia? no co ty. przyniesie swoją kolekcję podkładek pod piwo i będzie opowiadać jak pojechaliśmy na kemping kiedy miałem 12 lat! jeżeli ci się poszczęści, to może nawet mama wyciągnie moje zdjęcia z dzieciństwa. i tak, obejmują one dużo żenujących zdjęć mojego ojca, o których nie chciałby, żeby kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. - rozgadał się.

    Re: waszyngton

    Pisanie by ginny darbyshire on Czw Wrz 13, 2018 1:19 am

    słuchała go jak zaczarowana. uśmiechała się coraz szczerzej, zaśmiała się lekko, a na końcu wybuchnęła już normalnie śmiechem.
    - okej. to nie brzmi tak groźnie. - przyznała. - dziękuję. - ubuziała go. chyba nigdy w życiu się tyle nie nagadał na raz co przed chwilą.

    Re: waszyngton

    Pisanie by franklin purcell on Czw Wrz 13, 2018 1:22 am

    no cóż, mus to mus, trzeba było jakoś dziewczynę ogarnąć, żeby nie była w totalnej rozsypce jeszcze przed obiadem. dobrze, że udało mu się tyle słów z siebie wydobyć, bo już planował, że zaproponuje jej palenie trawy na odwagę, a to w ogóle mogłoby się skończyć katastrofą.
    - no jasne. prędzej to ja będę zażenowany na tym obiedzie niż ty. - stwierdził pół żartem pół serio, a potem całowali się gorąco w zakątkach białego domu. zawołali ich na obiad i jakoś go oboje przetrwali. obyło się bez ofiar w ludziach!

    Sponsored content

    Re: waszyngton

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sob Lis 17, 2018 6:08 pm